Chasydyzm w Polsce
Słowo chasid oznacza w dosłownym tłumaczeniu pobożnego i najczęściej było synonimem „pobożnego” ascety. Rozumienie to było początkowo na tyle mocno utrwalone, że chasydami nie nazywano entuzjastów nowych, ekstatycznych formacji religijnych, jak np. uczniów skupionych wokół Baal Szem Towa (Beszta). Mimo tego, to właśnie Beszt uznany został przez późniejszą tradycję za założyciela chasydyzmu. Termin chasydyzm jest więc pojemny i obejmuje zarówno tych, którzy od początku uważali się za chasydów i sami tak się nazywali, jak również tych, których poglądy dopiero potem zostały uznane przez Żydów za chasydzkie. Słowo chasid ma również konotacje z terminem chesed, które w Biblii odnosi się do osób szczególnie oddanych Bogu i podporządkowanych Jego planom.[1]
Czytaj resztę wpisu »
Polański jednak równiejszy
Przedwoczoraj pisałem o tym, że nie może być tak, żeby ludzie byli równi i równiejsi wobec prawa. Wydawało mi się to, i nadal mam taki pogląd, jedną z podstawowych zasad i wartości demokracji.
Jednak nie wszyscy tak myślą.
Czytaj resztę wpisu »
Czy niektórzy mogą być równiejsi, czyli słów kilka o sprawie Polańskiego
Lepiej późno niż wcale
Sprawa Romana Polańskiego – jak donoszą media – spolaryzowała opinię publiczną w Polsce i na świecie.
Istotnie, fakt, że Polański został zatrzymany dopiero teraz jest dosyć dziwny. Tym bardziej, że Szwajcarię odwiedza mniej więcej regularnie od trzydziestu lat, ma tam nawet swój dom. O tym jakie były faktyczne powody zatrzymania pewnie się nie dowiemy. Trudno oprzeć się wrażeniu, że i tym razem zadziałała wielka polityka. Niemniej cieszy fakt, że Polański został w końcu zatrzymany. W końcu better late than never.
Czytaj resztę wpisu »
o chodzeniu w góry słów kilka
Całkiem niedawno minęła 20. rocznica wielkiej tragedii, która rozegrała sie w Himalajach 27 maja 1989 roku. Zginąła wtedy piątka polskich himalaistów: Eugeniusz Chrobak, Mirosław Dąsal, Mirosław Gardzielewski, Wacław Otręba i Andrzej Heinrich.. Najlepsi z najlepszych..
Tygodnik Powszechny opublikował wtedy tekst o tamtych wydarzeniach, który pokazywał tamte wydarzenia niejako oczami kobiet – żon himalaistów. Wywiązała się przy tym ogromna dyskusja internautów o sensie chodzenia w góry i niebezpieczeństwie z tym związanym. Jak to zwykle bywa na forach internetowych, po kilku pierwszych wpisach, “dyskusja” przerodziła sie we wzajemne przepychanki i obrzucanie epitetami. Zrobiło sie “normalnie”. Przeciwnicy okopali sie na z góry wyznaczonych pozycjach i za wszelką cenę starali sie forsować “swoją prawdę” – bo przecież moja prawda jest najmojsza. W zasadzie nie była to dyskusja ale ciąg monologów. Odnoszę bowiem wrażenie, że forumowicze (a zwłaszcza ta ich część, która w drastycznych i patetycznych słowach starała sie dowieść bezsens i głupotę chodzenia po górach) nie czytali tego co pisali inni. Ich komentarze i jak się wydaje odpowiedzi (- tylko na co?), były często pozbawione jakiejkolwiek merytorycznej wartości. Odbieganie od tematu, ataki ad personam – skąd my to znamy..? Czy nie da się rozmawiać normalnie – bez obrażania, bez inwektyw? Czy skonstruowanie choćby jednego argumentu, jednego merytorycznego zdania jest aż tak trudne?
Tak więc dyskusja rozgorzała. Ale nie o tym miało być…
Czytaj resztę wpisu »
razem?

Czasem jest tak, że ludzie są ze sobą ale się nie znają. Patrzą na siebie ale sie nie widzą. Nie widzą prawdziwego człowieka, tylko swoje wyobrażenie o nim. Pod maską pozorów, gestów, wyuczonych zachowań (“jak zrobić na niej wrażenie”, “czym jej/jemu zaimponujesz”, “pokaż się z najlepszej strony”) kryje się prawda, która nie ma często okazji wyjść na wierzch. Ta prawda może być dobra albo zła. Ale jest skrywana. Bo trzeba dobrze wypaść, zaprezentować się, byc macho albo mistrzynią-kusicielką. Kolorowe gazety dla nowomężczyzn i nowokobiet dają tysiące rad jak się zachować, jak rozmawiać, jak sie zaprezentować, żeby “zdobyć” drugą osobę. Kreuje sie nowy styl życia. Tak dzieje się coraz częściej. Wystarczy się rozejrzeć dookoła, trochę posłuchać, porozmawiać.
Masakra na ekranie.
Przechodziłem dziś obok billboardu z reklamą nowego filmu. Twórca teksańskiej masakry piłą mechaniczną czy elektryczną zaprasza na swój nowy film: Piątek 13-go. To prawdopodobnie kolejny tego typu film.
Ludzie mają skłonność do oglądania przemocy. Afirmacja bezmyślnej, tępej siły towarzyszy człowiekowi od zarania. Ciekawe, że na przestrzeni wieków dążenia i pragnienia sporej części ludzi ograniczają się do dwóch rzeczy – chleba i igrzysk. Figury te pojawiają się w każdej epoce, zmieniają się tylko formy.
Czytaj resztę wpisu »
idziemy na Syjon
Ciągle i ciągle wracamy w góry, żeby piąć się wyżej i wyżej.
Żeby poczuć to, co można poczuć tylko tam.
Czytaj resztę wpisu »
Przypadek?
Rozmawiałem całkiem niedawno z kolegą, który jest ateistą i temat rozmowy nieoczekiwanie zszedł na przypadek, czy jak kto woli zbieg okoliczności, i jego rolę w życiu.
Opowiadał się za tym, że nie ma żadnej Siły, która podsuwa “przypadki” lub “zbiegi okolicznośći”. Poprostu są, czasem się trafiają, a ich pozorna niezwykłość wynika tylko i wyłącznie z tego, że np. nagromadziło się ich dużo w jednym miejscu i czasie, przez co można odnieść wrażenie, (wg niego mylne), że Ktoś nad tym czuwał.
Czytaj resztę wpisu »
“Obyś był zimny albo gorący”
“Znam twoje czyny: nie jesteś zimny, ani gorący. Obyś był zimny albo gorący!” (Ap 3,15)
Przypomniałem sobie nie tak dawno te słowa w kontekście wiary i niewiary. Słowa kategoryczne i radykalne, które robią wrażenie i zmuszają do zastanowienia.
Czy nie można było by tych słów odczytać w kontekście wiary? Mniej więcej tak: obyś wierzył albo nie, ale nie bądź obojętny, lub co gorsza -bezmyślny w swoim życiu, w swoim postępowaniu.
Jak większość ludzi (mam przynajmniej taką nadzieję, że faktycznie dotyczy to większości) uważam, że myślenie jest więcej warte od bezmyślności. Brzmi banalnie prawda?
Czytaj resztę wpisu »
Zbigniew Herbert “Homilia”
Na ambonie mówi tłusty pasterz
i cień pada na kościelny mur
a lud boży zasłuchany zapłakany
płoną świece – blaski ikon – milczy chór
płyną słowa nad głowami się unoszą
jaki dziwny ma ten kapłan głosu organ
ani żeński ani męski ni anielski
także woda z ust płynąca to nie Jordan